Prawnicy w samorządzie – między etosem a oczekiwaniami zleceniodawcy
Wiele osób sądziło, że obsługa prawna samorządów pozostaje poza strefą podejrzeń. W końcu prawnik to zawód zaufania publicznego, objęty kodeksem etyki i standardami samorządu zawodowego. Rzeczywistość okazuje się jednak bardziej skomplikowana. Zgłoszenia od czytelników z całej Polski wskazują na powtarzający się schemat: prawnicy mają pracować nie tyle dla prawa, ile dla wójta, burmistrza, prezydenta, starosty czy marszałka.
Opinia prawna „ustawiona pod oczekiwanie”
Jeden z urzędników miał to ująć wprost: opinia prawna przychodzi już przygotowana pod oczekiwania zleceniodawcy, a przepisy stanowią jedynie tło dekoracyjne. To rodzi pytanie o rzeczywistego beneficjenta obsługi prawnej – ideowo powinni nim być mieszkańcy, formalnie urząd, a w praktyce ten, kto podpisuje umowę i płaci fakturę. Jeśli płaci podmiot, który nie znosi sprzeciwu, to – jak zauważa autor – nie płaci za niezależność, lecz za posłuszeństwo i kreatywną interpretację prawa.
Przykłady z praktyki samorządowej
W skrzynce redakcyjnej pojawiają się historie o opiniach pisanych pod tezę, „dokręcaniu paragrafów” oraz radcach, którzy najpierw byli pracownikami urzędu, następnie stali się zewnętrzną kancelarią dla tego samego urzędu, a w międzyczasie doradzali nieformalnie w sprawach politycznych. W małych samorządach ma to być niemal normą – prawnik jako osobisty interpretator, obrońca tronu i narzędzie walki z przeciwnikami. Kodeks etyki radcy prawnego mówi o niezależności, obiektywizmie i lojalności wobec prawa, ale w praktyce działa inna zasada: „kto płaci, ten wymaga”.
Skutki dla mieszkańców i pracowników
Opinia napisana pod oczekiwanie bywa gorsza niż brak opinii, ponieważ daje pozór legalności, którym można później naciskać na pracownika, radnego czy petenta. Autor przywołuje także głośne i ciche przypadki prawników zatrzymanych za łapówki, pełnomocników powiązanych politycznie oraz kancelarii obsługujących równocześnie gminę i firmę startującą w jej przetargach.
Co można zrobić?
Autor proponuje cztery kierunki działań. Po pierwsze – zgłaszanie nieprawidłowości do samorządu radców prawnych i rzecznika dyscyplinarnego, co buduje presję na środowisko. Po drugie – przejrzystość umów, aby mieszkańcy wiedzieli, ile urząd płaci za obsługę prawną, komu i za co. Po trzecie – kontrola konfliktu interesów, by gmina nie zatrudniała prawnika procesującego się z jej mieszkańcami lub obsługującego równocześnie miasto i powiat. Po czwarte – edukacja, aby urzędnicy i radni rozumieli, że opinia prawna to dokument podlegający analizie, a nie objawienie. Autor postuluje też wydzielenie w budżecie biura rady środków na opinie prawne niezależnej kancelarii.
„Prawo ma służyć ludziom, a nie władzy” – podkreśla autor, przypominając, że jeśli prawnik o tym zapomina, warto mu o tym przypomnieć.
Źródło: post Klubu Radnych Razem Lepiej na Facebooku.
Źródło: Razem Lepiej – Klub Radnych Gminy Perlejewo
Fot. facebook.com

