W ostatnim spotkaniu z Klubem Sportowym Narewka doszło do niecodziennej sytuacji – nie tylko zawodnik z pola musiał stanąć między słupkami, ale i nominalny bramkarz wystąpił w polu. Takie zamiany to rzadkość, ale w niższych ligach bywają na porządku dziennym.
W drużynie Żubr doszło do podobnego zdarzenia. Filip Buśko, który na co dzień trenuje jako bramkarz, pojawił się na boisku w nietypowej roli. Po wejściu z ławki rezerwowych zaskoczył wszystkich, szalejąc na lewym skrzydle. Możliwe, że to właśnie w polu znajdzie swoje stałe miejsce.
To jednak nie pierwszy taki przypadek w historii klubu. Pod koniec poprzedniego sezonu w bramce stanął stoper Sylwester Tararuj. Początkowo zastąpił kontuzjowanego Przemka Zalewskiego, ale później występował na tej pozycji z własnej inicjatywy. Wcześniej w bramce próbował sił także Jakub Demiańczuk.
Takie elastyczne podejście do pozycji jest typowe dla niższych lig, gdzie zawodnicy często muszą improwizować. W Żubrze nie jest to nowością – podobne sytuacje miały już miejsce w przeszłości.
Źródło: Żubr Drohiczyn
Fot. facebook.com

